Tekst:
Enes Kablan
Ilustracja:
Piotr Desperak
Rządząca od ponad 20 lat Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) pod przywództwem Recepa Tayyipa Erdoğana konsekwentnie umacnia swoją władzę. Tegoroczne masowe protesty, które wybuchły w kilku miastach, w tym w Stambule, Ankarze i Izmirze, można zrozumieć jedynie przez pryzmat ponad dwudziestoletniej historii autorytarnych działań na tureckiej scenie politycznej.
Ten długotrwały proces utrwalania burżuazyjnego autorytaryzmu zmierza do ograniczania praw pracowników w zakresie płac, warunków pracy i stabilnego zatrudnienia, aby zwiększyć zyski wielkiego kapitału oraz zabezpieczyć monopol władzy.
Dziś ponad połowa Turków zarabia mniej niż 120% płacy minimalnej. Dodatkowo AKP w koalicji z Akcją Partii Nacjonalistycznej (tur. Milliyetçi Hareket Partisi, MHP) usiłuje umocnić swoją pozycję, stosując represje wymierzone w partie opozycji.
Kluczowy etap konsolidacji władzy Erdoğana nastąpił w 2017 roku, gdy jego partia przeprowadziła plebiscyt, w którym zaproponowała zmiany konstytucyjne przekształcające system parlamentarny w prezydencki. Mimo wątpliwości co do legalności referendum, ogłoszono, że zmiana została przegłosowana. Kilka lat przed plebiscytem wybuchło powstanie w parku Gezi. Początkowo wyrażało ono sprzeciw ekologiczny wobec planów odbudowy historycznych koszar artyleryjskich na jego terenie. W krótkim czasie przekształciło się jednak w oddolny ruch, który zaczął zagrażać istnieniu reżimu. Następnie zakończył się kurdyjski proces pokojowy, a ruch Gülenistów – długoletni sojusznik rządzącej AKP – podjął nieudaną próbę zamachu stanu.
Reakcją rządu AKP była centralizacja władzy poprzez przejście do czegoś, co można za Karolem Marksem określić mianem „bonapartyzmu w tureckim stylu”. Miano bonapartyzmu autor ten przydawał reżimom, które wydają się być usytuowane ponad klasami, pełniąc rolę arbitra. Poprzez wzmacnianie instytucji wykonawczych lub odwoływanie się do mobilizacji militarnej, tego typu państwa lokują się pomiędzy demokracją burżuazyjną a faszyzmem, jednak posiadają jakościowo odmienne i lokalnie ukształtowane instytucje. Dzisiejszy reżim w Turcji nie jest jednak odstępstwem od tradycji tureckich instytucji demokratycznych, które zbudowano na ideologii kemalistycznej, postrzegającej tureckie społeczeństwo jako społeczeństwo bezklasowe.
Konsolidację reżimu Erdoğana trudno jednak nazwać triumfem. Przeciwnie — była ona zdeterminowana kryzysem ekonomicznym 2008 roku, Arabską Wiosną i wzmocnieniem ruchu Kurdów. Reżim był wówczas zmuszony znaleźć rozwiązanie dla problemów gospodarczych i podjąć ostrożne kroki, aby zapobiec rozprzestrzenieniu się na Turcję mobilizacji społecznych, które wybuchły w Tunezji, Egipcie i Syrii. Ze względu na te i podobne napięcia, grunt społeczno-polityczny jest dla Erdoğana stale niepewny. Świadectwem tego jest fakt, że obecnie AKP zaczęła tracić większość głosów, ostatecznie zajmując drugie miejsce w ostatnich wyborach samorządowych.
Ponieważ w warunkach globalnego kryzysu gospodarczego nie udało się podnieść stóp zysku do pożądanego poziomu, kapitał był transferowany do sektora wydobycia surowców naturalnych i finansów, a wskaźniki bezrobocia wzrastały z powodu stagnacji gospodarczej.
Tymczasem polityka gospodarcza, zwana Programem Średniookresowym (ÖVP), koncentrowała się na kierowaniu zasobów publicznych do prywatnych kontraktorów, a także na atakach na zdolności organizacyjne pracowników.
Aby utrudnić organizowanie się w miejscu pracy, wprowadzono bariery prawne polegające na konieczności posiadania w związku co najmniej 1% całkowitej liczby pracowników zatrudnionych w danym sektorze, aby móc prowadzić negocjacje zbiorowe, a także wymóg, aby 50% pracowników w danym miejscu pracy podpisało układ zbiorowy pracy. Pracodawcy cieszą się ponadto prawem do wniesienia sprzeciwu wobec autoryzacji związku zawodowego. Postępowanie w jego sprawie trwa co najmniej dwa lata. W tym czasie czołowi pracownicy są zwalniani, a proces tworzenia związku jest wstrzymywany. Ponadto, pracodawcy nie są obłożeni sankcjami, nawet jeśli zwolnienie pracownika z powodu jego przynależności związkowej stanowi naruszenie prawa.
Samoograniczająca się opozycja
Choć w ostatnich wyborach, w 2024 roku, główna burżuazyjna partia opozycyjna CHP (Cumhuriyet Halk Partisi – Republikańska Partia Ludowa) pokonała AKP, jej kierownictwo zdecydowało się nie wykorzystywać zdobytej przewagi. Zamiast tego, partia dążyła do wypracowania porozumienia i zainicjowania rozmów normalizacyjnych z AKP, w rezultacie po raz kolejny tracąc na rzecz swojego oponenta zdolność do niezależnej inicjatywy politycznej. W oczach ludzi nie zaoferowała alternatywnej wizji politykij, która wykraczałaby poza wyobraźnię koalicji AKP-MHP.
Ważne jest, aby pamiętać o chwiejności opozycji burżuazyjnej. Pozornie zwiększona obecnie niezależność CHP nie powinna nas zmylić. Powodem, który zmusił ugrupowanie do organizowania w wielu miastach wieców, w związku z uwięzieniem Ekremə Imamoğlu i atakami na partię, nie są programowe ideały, lecz przymus okoliczności. Ze względu na polityczną przeszłość partii można z dużą dozą pewności podejrzewać, że przy pierwszej okazji spróbuje ona zawrzeć układ z rządem. Planem CHP jest pokojowe przejęcie władzy, a nie pozbycie się instytucji reżimu. To właśnie ogranicza jej strategię polityczną i wyznacza granice, w których partia stara się utrzymać falę protestów.
Zanim przejdziemy do szczegółów tegorocznej mobilizacji z 19 marca, należy zauważyć, że po 2015 roku, kiedy AKP nie była już w stanie samodzielnie zapewnić sobie większości w parlamencie, usiłując wytrwać u władzy, wzięła na pokład MHP (Partię Ruchu Nacjonalistycznego) — partię ultranacjonalistyczną, która ma duże wpływy w kadrach biurokratycznych państwa. Dalsze działania AKP zostały więc uwarunkowane żądaniami głównej partii nacjonalistycznej Turcji, MHP.
Ostatnie niepokoje społeczne w Turcji należy rozumieć przez pryzmat faktu, że koalicja AKP-MHP została zbudowana w oparciu o antydemokratyczny i nacjonalistyczny program, wdrażany jednocześnie przeciwko ruchowi pracowniczemu i Kurdom. Mimo rozmów pokojowych byli współprzewodniczący partii kurdyjskiej, Selahattin Demirtaş i Figen Yüksekdağ, nadal przebywają w więzieniu, a język kurdyjski wciąż nie został prawnie uznany.
Rachunek Mobilizacji 19 Marca
Tegoroczne protesty rozpoczęły się po tym, jak 18 marca Uniwersytet Stambulski unieważnił dyplom uniwersytecki Ekrema Imamoğlu, zgodnie z turecką konstytucją wymagany do objęcia urzędu prezydenta. Posunięcie to było oczywistym dowodem na to, że rząd nie chciał, aby kandydował on w wyborach prezydenckich. Dodatkowo 19 marca 2025 Imamoğlu roku został zatrzymany i aresztowany pod zarzutami wspierania terroryzmu, przekupstwa i szpiegostwa. Formuła dla mas była prosta: jedyną nadzieją na obalenie reżimu są wybory, a jedyny kandydat został wyeliminowany z gry.
Protesty wybuchły, ponieważ aresztowano osobę, która była powszechnie postrzegana przez opozycyjne masy jako jedyna realna alternatywa dla Erdoğana. Studenci w całym mieście wzmocnili falę protestów, gdy grupa studentów obaliła policyjne barykady i ruszyła w kierunku budynku Urzędu Miasta. Antydemokratyczne środki stosowane wobec sił opozycyjnych nie były dla Turków nowością; jednak do tego rodzaju mobilizacji doprowadziło ich poczucie, że już nawet urna wyborcza została im odebrana.
CHP odegrała istotną rolę w sprowadzaniu walki politycznej wyłącznie do wyborów i otaczających je kalkulacji, marginalizując działania uliczne, dlatego w obliczu ich rozwoju widoczny stał się brak lewicowej alternatywy. Niektórzy pytali, dlaczego pracownicy nie wychodzą na ulice. Odpowiedź była jasna: gdyby CHP przejęła władzę, zastosowałaby ten sam program zaciskania pasa co AKP, a pracownicy o tym wiedzieli. Niemniej jednak zdecydowana większość partii lewicowych, zamiast stworzyć własny, niezależny program, ograniczyła się do nacisku na CHP. Kiedy stało się jasne, że lewica stała się rekwizytem partii burżuazyjnej, publika przestała dostrzegać różnicę między tymi stronnictwami. Po co głosować na kopię, jeśli można na oryginał? W ostatnich wyborach parlamentarnych kandydat nacjonalistyczny, który startował jako niezależny, Sinan Oğan, zdobył 5% głosów i był decydujący w drugiej turze. Gdyby lewica wybrała tę drogę, mogłaby zyskać realną decyzyjność.
Rola młodzieży
Młodzież turecka — studenci i młodzi pracownicy — stanowiła iskrę, która dała początek mobilizacji. Za jej gniewem stała świadomość problemów politycznych i ekonomicznych. Młodzi wiedzieli, że reżim należy obalić, ale nie mieli politycznej wizji tego, co nastąpi po jego upadku. Pytania o to, co znajduje się za barykadami, lub o to, kto naprawdę mógłby ustanowić nową władzę, nigdy nie znalazły jasnych odpowiedzi. Mimo tych wątpliwości, próbowano przekroczyć granice, które CHP starała się narzucać ruchowi. Skandowano: „Nie przyszliśmy na wiec, przyszliśmy na protest”, by wyrazić, że żądania protestujących sięgały po więcej niż oferowała partia. Choć stało się jasne, że młodzi byli niezadowoleni z establishmentu i chcieli zmian, ich gniew nie znalazł przełożenia na nowy, antyreżimowy program polityczny. Przeciwnie, rezultatem tych napięć był wzrost poparcia dla prawicy wśród młodzieży szukającej alternatywy.
Młodzieżowy ruch oporu nie ograniczał się do uniwersytetów. Masy młodych, niezależnie od statusu studenta lub jego braku, znajdują się pod presją proletaryzacji. Ponadto, rząd zaczął instytucjonalizować ten trend, próbując skracać lata spędzone w szkołach średnich i na uniwersytetach poprzez okrajanie programu nauczania oraz uruchamianie programów takich jak MESEM (Program Centrów Kształcenia Zawodowego) w liceach. MESEM miał na celu przekierowywać tanią i niepewną siłę roboczą dzieci do fabryk. Zdarzało się, że warunki pracy w tzw. programach stażowych doprowadzały do śmierci uczniów w miejscu pracy. Co więcej, z moich obserwacji wynika, że młodzi kurierzy motocyklowi stanowili znaczącą część protestujących. Zależy mi na podkreśleniu, że jednym z głównych powodów mobilizacji młodzieży w Turcji — obok troski o demokrację — jest kryzys gospodarczy i niepewność finansowa.
Paraliż ruchu Kurdów
Kolejnym decydującym wydarzeniem w trakcie tegorocznej fali protestów było wznowienie rozmów pokojowych z ruchem kurdyjskim po tym, jak Devlet Bahçeli, lider MHP, wezwał do nich historycznego przywódcę PKK, uwięzionego w późnych latach 90. Abdullaha Öcalana. W toku pertraktacji PKK wykonało symboliczny gest złożenia części broni. W Zgromadzeniu Narodowym powołano specjalną komisję, a Öcalana wybrano na jednego z najważniejszych uczestników rozmów pokojowych. To z ich powodu ruch kurdyjski i ruch protestacyjny 19 marca nie połączyły sił. Było to szczególnie widoczne 23 marca, kiedy obok siebie odbywały się dwa zgromadzenia, które pozostały odddzielone: z jednej strony obchody Nowruz, znanego jako Kurdyjski Nowy Rok, z drugiej, przed stambulskim Urzędem Miasta — protest przeciw więzieniu Imamoglu. Liderzy ruchu kurdyjskiego byli sparaliżowani przez fakt, że zasiadali z rządem przy stole rozmów dyplomatycznych. W ten sposób koalicji AKP-MHP udało się zneutralizować Kurdów i prowadzić walkę na jednym tylko froncie. Problemem w trwającym procesie pokojowym jest to, że — nie wspominając już o prawie narodu kurdyjskiego do samostanowienia — nawet podstawowe prawa demokratyczne, takie jak prawo do edukacji w języku ojczystym, nie znajdują się w ogóle w agendzie rozmów. Nie jest to zaskakujące, ponieważ podstawowych praw nie można poddawać negocjacjom. Jedyną gwarancją dla tych praw jest masowy ruch i jego nieustanna mobilizacja. Biorąc pod uwagę, że — jak już wspomniałem — „jednoosobowy reżim” został zbudowany na fundamencie antydemokratycznych działań wymierzonych w ruch kurdyjski i ruch pracowniczy, pokonanie opresyjnych rządów może nastąpić jedynie dzięki programowi politycznemu, w którym połączone zostaną zadania demokratyczne i ekonomiczne.
Co dalej po 19 Marca?
Ruch 10 marca osłabł po majowym Święcie Pracy, które upłynęło pod znakiem braku mobilizacji pracowniczej. Nawet związki zawodowe działające w gminach rządzonych przez CHP nie podjęły poważniejszych wysiłków, by zmobilizować pracowników. Szerokie rzesze studentów, którzy wrócili do codziennego życia, nie zostały wchłonięte przez reżim, ani nie spotkały się z silną reakcją z jego strony. Jednym z głównych powodów osłabienia fali protestacyjnej był fakt, że gniew skierowany przeciwko władzy Erdoğana nie został skonsolidowany pod przywództwem, które mogłoby stanowić alternatywę dla CHP. Od samego początku partia ta starała się utrzymać ruch pod swoją kontrolą i z uwagi na swój klasowy charakter próbowała narzucać mu określone granice, dzięki którym realizacja polityki zaciskania pasa nie napotkałaby przeszkód.
Nadal jednak istnieją warunki dla kolejnych fal mobilizacji, ponieważ ekonomiczne i antydemokratyczne ataki ze strony Erdoğana nie ustały. Połączenie fragmentarycznych walk i zbudowanie przywództwa zdolnego poprowadzić masy do zerwaniem z reżimem pozostaje wciąż aktualnym zadaniem. Jednocześnie jednak mobilizacja cofnęła się do swoich naturalnych granic z powodu szeregu czynników, takich jak zakończenie przez CHP wieców w Saraçhane oraz wyczerpanie się zasobów materialnych i energii ludzi. Nie jest to całkowita porażka, ale z pewnością poważny regres.
Aby go odwrócić, musimy budować i wzmacniać nasze oddolne organizacje na uniwersytetach i w miejscach pracy. Środki i typ organizacji, z którymi podejmujemy wspólne działania, mają ogromny wpływ na przebieg długofalowych, masowych protestów. Gdybyśmy zdołali stworzyć bardziej scentralizowane i zorganizowane związki oraz rady, skutki marcowej mobilizacji byłyby inne. Dlatego musimy samoorganizować się już dziś.
Enes Kablan
Student studiów magisterskich z socjologii, specjalizujący się w socjologii pracy na Uniwersytecie Boğaziçi. Obecnie pełni funkcję asystenta badawczego na Wydziale Antropologii na Uniwersytecie Yeditepe. Aktywny działacz ruchów studenckich i pracowniczych, zaangażowany w przemiany społeczne.



![Z ulicy do konstytuanty. Jak przeprowadzić rewolucję obywatelską we Francji? [Rozmowa z Charlotte Girard]](https://www.gromady.pl/wp-content/uploads/2026/05/Troost-Girard-ilustracja-scaled.jpg)




