
Natura w kapitalizmie
Czy dzisiejsze społeczeństwa są w stanie dbać o przyrodę? Czy w gospodarkach kapitalistycznych da się postępować w zgodzie z celami klimatycznymi? Na te pytania próbujemy odpowiedzieć w szóstym numerze „Gromad”. W tym celu przyglądamy się ograniczeniom, jakie państwa, rynki i kapitały stawiają ekologii.
Na temat sprzeczności „zielonego kapitalizmu” Łukasz Ostrowski rozmawia z Brettem Christophersem, autorem książki „The price is wrong: why capitalism won’t save the planet”. Głównym tematem rozmowy jest niedoskonałość kapitalistycznych rynków – choć energia z odnawialnych źródeł jest coraz tańsza, a dzięki temu coraz bardziej atrakcyjna dla konsumentów, inwestycje w nią wciąż nie odbywają się na wystarczająco dużą skalę. Przyczyna tego stanu rzeczy, zdaniem badacza ekonomii politycznej, tkwi w oczekiwaniach wobec rentowności, których sektor OZE nie jest w stanie spełnić. Dążeń do zysku i dekarbonizacji często nie da się pogodzić. Budowa odnawialnych źródeł energii mogłaby zostać zrealizowana przez państwo w skoordynowany i szybki sposób, jednak oznaczałoby to częściowe zastąpienie gospodarki opartej na zysku gospodarką opartą na potrzebach społecznych.
Problem świadomego kształtowania naszej konsumpcji i celów rozwoju gospodarczego porusza Maciej Kassner w tekście „Czy wzrost gospodarczy wiedzie do lepszego życia?” Kapitalizm bowiem nie tylko kształtuje nasz stosunek do przyrody, ale również naturę człowieka. Dziś dominuje przekonanie, że wzrost konsumpcji powinien być w zasadzie nieograniczony. Jak wskazuje jednak Kassner, jeśli spojrzeć na historię myśli etycznej, przekonanie to jawi się jako dość osobliwe. Rewizja celów ludzkiego życia jest konieczna, aby przezwyciężenie coraz bardziej szkodliwej wizji modernizacji stało się możliwe.
Niezdolność do postępu w relacjach człowieka i natury wynika także z braku koordynacji zachowań konsumentów na wolnym rynku. Jak stwierdza Konrad Major w tekście „Antykapitalizm i ruch prozwierzęcy”, w warunkach gospodarki rynkowej nie mamy możliwości kształtowania oferty żywieniowej świadomie – odpowiedzialnością za redukcję przemysłowej produkcji mięsa zostają więc obarczone sumienia jednostek. Takie postawienie sprawy utrudnia upolitycznienie kwestii praw zwierząt, która jest kluczowa także dla redukcji emisji gazów cieplarnianych. Przez całkowitą indywidualizację problemu konsumpcji relacje między socjalistami a działaczami prozwierzęcymi są trudne, socjaliści bowiem wolą odwoływać się do celów zbiorowych. Tymczasem, jak wskazuje Major, wielkim korporacjom może nie opłacać się rozwój sektora wegańskiego, bo jest on mniej zyskowny niż sektor mięsny – walka z eksploatacją zwierząt może zatem wymagać walki z interesem kapitału.
Jednocześnie współczesna ideologia etatystyczna wyznacza państwom cele daleko odbiegające od priorytetów polityki klimatycznej. Tekst Łukasza Ostrowskiego „Lewica na rozdrożu: narodowy etatyzm czy demokratyczny socjalizm” zwraca uwagę na fakt, że na pierwszym miejscu w polityce europejskich rządów jest dziś dążenie do wzrostu międzynarodowej konkurencyjności gospodarek narodowych. Cele internacjonalistyczne są całkowicie marginalizowane. Jednakże nawet zwolennicy kapitalistycznej modernizacji muszą dziś przyznać, że dekarbonizacja wymaga transferu innowacji do krajów Globalnego Południa. To zaś oznacza rezygnację z umieszczania na pierwszym miejscu interesów wiodących narodowych korporacji.
REDAKCJA

