
Imperializm zaprósza ogień w naszych lasach i sawannach
Tekst: Thomas Sankara
Tłumaczenie: Zuzanna Antonowicz
Poniższa przemowa została wygłoszona podczas pierwszej Międzynarodowej Konferencji Silva dla Ochrony Drzew i Lasów w Paryżu. Na piśmie opublikowała ją inicjatywa Carrefour Africain czternastego lutego 1986 roku.
Przedsłowie tłumaczki
Thomas Sankara – wojskowy i polityk afrykański, urodził się w 1949 roku w kraju, który przez kolejne 9 lat pozostawał pod kolonialną władzą Francji. Górna Wolta – tak określono powstałą w 1958 roku samorządną kolonię Wspólnoty Francuskiej – za sprawą Sankary jest dziś znana jako Burkina Faso – „kraj prawych ludzi”. Kapitan Sankara, jako wojskowy, przejął władzę w wyniku puczu i również w wyniku puczu zginął z rąk kompana, i najlepszego przyjaciela Blaise’a Compaoré współpracującego z władzami Francji. W czasie swoich krótkich rządów (w których istotną część stanowisk zajmowały kobiety) Sankara doprowadził m.in. do zaszczepienia ponad miliona dzieci w ciągu kilku tygodni[1]. W trakcie spotkań Organizacji Jedności Afrykańskiej, jako przedstawiciel ruchu panafrykańskiego, otwarcie krytykował imperializm Zachodu, nawołując do rozwoju lokalnej produkcji i ograniczenia importu z Europy oraz do odmówienia spłacania „długu” wobec byłych kolonizatorów – w końcu przez 60 lat zyski z wydobycia burkińskich surowców, w tym złota, zasilały kieszenie Francji. Za życia Kapitana Burkińczycy organizowali się w celu wspólnej budowy dróg oraz sadzenia drzew na zdegradowanej przez kolonizatora ziemi. Wyraźny był dla nich fakt, że dewastacja przyrody jest efektem lat wyzysku, a odwrócenie jego negatywnych skutków będzie wymagało głębokich zmian w systemie politycznym. Na grobie Sankary widnieje napis: “W hołdzie człowiekowi 4. sierpnia”, dla upamiętnienia symbolicznej daty burkińskiej rewolucji.
Moja ojczyzna, Burkina Faso[2], jest bez wątpienia jednym z nielicznych krajów na tej planecie, które mają uzasadnione prawo określać i postrzegać siebie jako uosobienie wszystkich naturalnych nieszczęść, z powodu których ludzkość wciąż cierpi u schyłku dwudziestego wieku.
Osiem milionów Burkińczyków [czy też: Burkinabè – red.] boleśnie doświadczało tej rzeczywistości przez dwadzieścia trzy lata. Musieli patrzeć, jak ich matki, ojcowie, córki i synowie umierają, podczas gdy głód, susza, choroby i bezczynność dziesiątkowały populację. Ze łzami w oczach obserwowali, jak stawy i rzeki wysychają. Od 1973[3] roku byli świadkami tego, jak pogarsza się stan środowiska, obumierają drzewa, a pustynia wkracza wielkimi krokami na coraz większe połacie ziemi. Szacuje się, że pustynia w Sahelu rozrasta się w tempie siedmiu kilometrów rocznie.
Wystarczy spojrzeć na te fakty, by zrozumieć i zaakceptować prawomocny bunt, który się narodził, który przez długi czas dojrzewał, by w końcu, nocą 4 sierpnia 1983, wybuchnąć w zorganizowanej formie jako demokratyczna i ludowa rewolucja w Burkinie Faso.
Jestem tu jedynie jako pokorny rzecznik ludu, który nie chce umierać, patrząc biernie jak umiera jego środowisko naturalne. Od 4 sierpnia 1983 roku woda, drzewa, wszelkie życie i jego przetrwanie, są podstawowymi i świętymi wyznacznikami wszystkich działań podejmowanych przez Narodową Radę Rewolucji, która przewodzi Burkina Faso.
W związku z tym czuję się również zobowiązany złożyć hołd narodowi francuskiemu, jego rządowi, a w szczególności prezydentowi, panu François Mitterrandowi, za tę inicjatywę, która wyraża polityczny geniusz i dalekowzroczność narodu zawsze otwartego na świat i wrażliwego na jego cierpienie. Burkina Faso, położona w sercu Sahelu, zawsze będzie w pełni doceniać inicjatywy, które są doskonale zbieżne z najistotniejszymi troskami jej ludu. Nasz kraj jest gotów odpowiedzieć na wezwanie za każdym razem, gdy zajdzie taka potrzeba, gdy nie będzie chodzić tylko o niepotrzebne wycieczki.
Przez blisko trzy lata, moi ludzie, ludzie Burkinabè, toczyli walkę z postępującym pustynnieniem. Zatem ich obowiązkiem było znaleźć się tutaj, wykorzystać tę platformę, aby opowiedzieć o swoich doświadczeniach, a także skorzystać z doświadczeń innych narodów z całego świata. Od prawie trzech lat w Burkinie Faso z okazji każdego radosnego wydarzenia – małżeństw, chrztów, wręczania nagród, wizyt ważnych osobistości i innych – organizujemy ceremonie sadzenia drzew.
Aby powitać nowy 1986 rok, wszyscy uczniowie i studenci naszej stolicy, Wagadugu, własnoręcznie zbudowali ponad 3 500 nowoczesnych pieców kuchennych i ofiarowali je swoim matkom. Było to uzupełnienie dla 80 000 pieców wykonanych samodzielnie przez kobiety w ciągu dwóch lat. Był to ich wkład w ogólnonarodowy wysiłek na rzecz ograniczenia zużycia drewna opałowego oraz ochrony drzew i istot żywych.
Możliwość zakupu lub po prostu wynajęcia jednego z setek mieszkań publicznych wybudowanych od 4 sierpnia 1983 roku jest ściśle uzależniona od zobowiązania się beneficjenta do posadzenia określonej minimalnej liczby drzew i dbania o nie jak o skarb. Osoby, które otrzymały te mieszkania, lecz zlekceważyły swoje zobowiązanie, zostały już eksmitowane dzięki czujności naszych Komitetów Obrony Rewolucji[4] – komitetów, które złośliwi krytycy mają zwyczaj systematycznie i wulgarnie oczerniać.
Po zaszczepieniu na terenie całego kraju 2,5 miliona dzieci w wieku od dziewięciu miesięcy do czternastu lat – z Burkina Faso oraz krajów sąsiednich – przeciwko odrze, zapaleniu opon mózgowych i żółtej febrze; po wykopaniu ponad 150 studni, i zapewnieniu tym samym dostępu do wody pitnej w około 20 dzielnicach naszej stolicy, które dotychczas były pozbawione tego podstawowego dobra; po podniesieniu wskaźnika alfabetyzacji z 12 do 22 procent w ciągu dwóch lat, naród Burkinabè z powodzeniem kontynuuje swoją walkę o zieloną Burkinę Faso.
W ramach naszej pierwszej inicjatywy – piętnastomiesięcznego Programu Rozwoju Ludowego, podczas oczekiwania na plan pięcioletni, zasadzone zostało 10 milionów drzew. W wioskach i rozwiniętych dolinach rzecznych każda rodzina musi zasadzić sto drzew rocznie.
Wycinanie i sprzedaż drewna opałowego zostały całkowicie zreorganizowane i są teraz ściśle regulowane. Środki regulacji obejmują wymóg posiadania karty handlarza drewnem, przestrzeganie wyznaczonych stref do wycinki drewna oraz zobowiązanie, aby zapewnić zalesienie terenów dotkniętych wylesieniem. Dziś każde burkińskie miasto i wieś posiada swój własny gaj, co pomaga wskrzesić tradycje przodków.
Dzięki wysiłkom mającym na celu uświadomienie mas o ich obowiązkach, nasze ośrodki miejskie są wolne od plagi włóczącego się bydła. Na naszej wsi skupiamy się na osiedlaniu bydła w jednym miejscu, w celu promowania intensywnej hodowli zwierząt i aby walczyć z jego niekontrolowanym nomadyzmem.
Wszystkie zbrodnicze akty podpaleń lasów są poddawane procesowi i karane przez Ludowe Sądy Pojednawcze właściwe odpowiednim wioskom. Wymóg zasadzenia określonej liczby drzew jest jedną z sankcji wydawanych przez te sądy.
Od 10 lutego do 20 marca ponad 35 000 chłopów, urzędników grup kooperatyw wiejskich, weźmie udział w intensywnych, podstawowych kursach z zakresu zarządzania gospodarką oraz organizacji i dbałości o środowisko.
Od 15 stycznia w Burkinie trwa ogromna akcja pod nazwą „Ludowe [Popular] Zbiory Nasion Leśnych”, mająca na celu zaopatrzenie 7 000 wiejskich szkółek leśnych. Wszystkie te działania nazywamy skrótowo „trzema bitwami”.
Szanowni Państwo,
Nie jest moim zamiarem przesadne opiewanie skromnego rewolucyjnego doświadczenia mojego narodu w zakresie obrony drzew i lasów. Mam na celu jak najbardziej dosłownie opowiedzieć Państwu o głębokich zmianach, które zachodzą w relacjach między ludźmi a drzewami w Burkina Faso. Pragnę złożyć jak najwierniejsze świadectwo narodzin i rozwoju głębokiej i szczerej miłości między Burkinabè a drzewami w mojej Ojczyźnie.
Wierzymy, że działając w ten sposób wprowadzamy w życie nasze teoretyczne koncepcje, oparte o metody i środki specyficzne dla sahelskiej rzeczywistości, i poszukujemy rozwiązań dla obecnych i przyszłych zagrożeń dla drzew na całym świecie.
Wysiłki nasze i całej społeczności tu zebranej, skumulowane doświadczenie nasze i wasze, z pewnością zagwarantuje nam serię zwycięstw w walce o ocalenie naszych drzew, naszego środowiska i, krótko mówiąc, naszych żyć.
Wasze Ekscelencje, Panie i Panowie,
Przybywam do Was z nadzieją, że podejmujecie walkę, w której my zmuszeni jesteśmy uczestniczyć – my, którzy jesteśmy codziennie atakowani, ale wierzymy, że cud zazielenienia ziści się dzięki mówieniu tego, co musi zostać powiedziane. Przybyłem, aby razem z Wami ubolewać nad surowością natury. Ale przybyłem także, by potępić tych ludzi, których egoizm jest źródłem nieszczęścia bliźnich. Kolonialna grabież zdziesiątkowała nasze lasy bez cienia troski o ich odnowienie na potrzeby przyszłych pokoleń.
Bezkarna, destrukcyjna ingerencja w biosferę przez barbarzyńskie i mordercze rajdy[5] na lądzie i w powietrzu trwa. Można by opowiadać bez końca o tym jakie zniszczenia wyrządzają maszyny uwalniające gaz. Ci, którzy są w posiadaniu środków technologicznych, które pozwoliłyby wykryć winnych, nie mają w tym żadnego interesu, a ci, którzy mają w tym interes, nie posiadają potrzebnych środków technologicznych. Jedyne, co mają to intuicja i wewnętrzna pewność.
Nie jesteśmy przeciwni postępowi, ale nie chcemy postępu, który jest anarchiczny i w sposób przestępczy lekceważy prawa innych ludzi. Chcemy zatem stanowczo podkreślić, że walka z postępującym pustynnieniem to walka o przywrócenie równowagi między człowiekiem, naturą a społeczeństwem. Jest to przede wszystkim walka o charakterze politycznym, a nie kwestia ślepego losu.
Utworzenie Ministerstwa Zasobów Wodnych jako uzupełnienia Ministerstwa Środowiska i Turystyki w moim kraju świadczy o naszej determinacji, by jasno definiować problemy, aby móc je skutecznie rozwiązywać. Musimy walczyć o znalezienie środków finansowych na wykorzystanie istniejących zasobów wodnych, odwierty, budowę zbiorników i tam. To właśnie w tym miejscu należy potępić jednostronne umowy i drakońskie warunki narzucane przez banki i inne instytucje finansowe, które skazują nasze projekty w tej dziedzinie na porażkę. To te zaporowe wymagania prowadzą do paraliżującego zadłużenia naszego kraju i pozbawiają nas jakiegokolwiek pola manewru.
Ani wadliwe argumenty maltuzjańskie – a zapewniam, że Afryka wciąż pozostaje kontynentem niedostatecznie zaludnionym – ani ośrodki wypoczynkowe, pompatycznie i demagogicznie ochrzczone mianem „operacji zalesiania”, nie stanowią odpowiedzi na opisane przeze mnie problemy. Wraz ze swą niedolą jesteśmy spychani na margines jak trędowaci, których lamenty i krzyki zakłócają spokój producentom i handlarzom nędzy.
Dlatego Burkina postulowała i nadal postuluje, aby przynajmniej 1 procent kolosalnych sum pieniędzy poświęcanych na próby zamieszkania wśród innych gwiazd i planet został przeznaczony, tytułem rekompensaty, na finansowanie projektów ratowania drzew i innych żywych istnień. Nie tracimy nadziei, że dialog z Marsjanami może doprowadzić do odzyskania Edenu. Jednak póki co, my, mieszkańcy Ziemi, mamy również prawo odrzucić wybór ograniczający się jedynie do alternatywy między piekłem a czyśćcem.
Przedstawiona w ten sposób, nasza walka o Drzewa i Lasy jest przede wszystkim walką demokratyczną i ludową. Ponieważ jałowy i kosztowny zapał kilku inżynierów i ekspertów od leśnictwa nigdy nie przyniesie efektów! Poruszone sumienia licznych forów i instytucji, choć szczere i godne pochwały, nie sprawią, że Sahel znów stanie się zielony, jeśli brakuje funduszy na wiercenie studni głębinowych wody pitnej, podczas gdy pieniędzy na budowę szybów naftowych o głębokości trzech tysięcy metrów jest pod dostatkiem!
Jak powiedział Karol Marks, ci, którzy mieszkają w pałacu, nie myślą ani o tym samym, ani tak samo jak ci, którzy mieszkają w drewnianej chacie. Walka o obronę drzew i lasów jest przede wszystkim walką przeciwko imperializmowi. Ponieważ to imperializm zaprósza ogień w naszych lasach i sawannach.
Wasze Ekscelencje, panie i panowie,
Polegamy na tych rewolucyjnych zasadach walki, aby zieleń obfitości, radości i szczęścia mogła zatriumfować. Wierzymy w moc Rewolucji, zdolną powstrzymać śmierć naszej Faso i przynieść jej szczęśliwą przyszłość.
Problem z drzewami i lasami to przede wszystkim problem równowagi i harmonii między jednostką, społeczeństwem a naturą. Możemy stoczyć tę walkę. Nie cofajmy się wobec ogromu zadania. Nie odwracajmy wzroku od cierpienia innych, ponieważ pustynnienie nie zna już żadnych granic.
Możemy wygrać tę walkę, jeśli zdecydujemy się być architektami, a nie tylko pszczołami.[6] To będzie zwycięstwo sumienia nad instynktem. Pszczoła i architekt, tak! Jeśli autor tych słów mi pozwoli, rozszerzę tę analogię z podwójnej na potrójną: pszczoła, architekt i architekt rewolucyjny.
Ojczyzna albo śmierć, zwyciężymy![7]
Dziękuję.

[1] Daramola, R., Hossain, M. S., Kazianga, H., & Nchare, K. (2024). The lasting effects of early childhood interventions: The National Vaccination Commando Program in Burkina Faso. SSRN Electronic Journal. https://doi.org/10.2139/ssrn.4726655
[2] “Burkina Faso” jest nazwą nadaną przez samego Thomasa Sankarę. Wcześniej państwo nosiło nazwę “Górna Wolta”, narzuconą przez kolonizatora – Francję. Nowa nazwa określa państwo mianem “kraju prawych ludzi”, a jego mieszkańców “Burkinabè” – zarówno w liczbie pojedynczej, jak i mnogiej, bez względu na płeć.
[3] W latach 1968-73 w regionie Sahel, w którym leży m.in. Burkina Faso, panowała susza. Jej skutkiem były opisywane przez Sankarę pustynnienie, ale także nieurodzaj i niedobory wody, co pogorszyło warunki gospodarcze i społeczne w kraju.
[4] Działalność Komitetów w Burkinie miała wiele negatywnych skutków i przyczyniła się do wzrostu niezadowolenia społeczeństwa, początkowo entuzjastycznie nastawionego do reform Sankary.
[5] Sankara mógł mieć na myśli technologie umożliwiające kolonialną eksploatację przyrody i korzystanie z maszyn wojennych. Górna Wolta, późniejsza Burkina Faso, została uwikłana w wojnę graniczną z Mali, która wybuchła w wyniku wyznaczenia granic przez dawną władzę kolonialną na podstawie przestarzałych map. W konflikcie tym Burkina Faso wypadła stosunkowo słabo, a Sankara upatrywał przyczyny tej sytuacji w potajemnym wsparciu militarnym, jakie imperialne mocarstwa udzieliły reakcyjnemu rządowi Mali.
[6] Sankara odwołuje się tu do książki autorstwa Françoisa Mitterranda, L’Abeille et l’Architecte (Pszczoła i architekt). Tytułowe pszczoła i architekt symbolizują dwie różne postawy: pszczoła – działanie i pracowitość, architekt – planowanie i wizję. Dialog z prezydentem Francji był dla Sankary ważny, ale nie powstrzymywał go od krytyki rządów Miterranda, między innymi po tym, jak ten spotkał się z Pieterem Bothą, politykiem RPA i zwolennikiem apartheidu.
[7] “La patrie ou la mort, nous vaincrons!” to słynny okrzyk bojowy Burkinabè. W kraju istotną rolę pełniły jednostki wojskowe, składające się zarówno z mężczyzn, jak i kobiet, zainspirowane przez Kapitana Sankarę.

