Prawdopodobnie większość osób czytających ten tekst choć raz zamawiała jedzenie przez aplikację. Jest to w końcu łatwe i wygodne. Jednak koszt tej wygody ponosi osoba, która dostarcza nam nasze zamówienie.
Niewątpliwym sukcesem neoliberałów było przekonanie ludzi, że „elastyczność” nie tylko nie jest niczym złym, ale jest wręcz atrakcyjniejsza od stabilnego etatu. W rzeczywistości, pod nazwą „elastycznych form zatrudnienia” kryje się uwikłanie milionów osób w prekarne stosunki pracy.
Choć według niektórych badaczy prekariat (połączenie franc. précaire – niepewny, nietrwały oraz proletariat) jest nową klasą, powstałą w wyniku neoliberalnych przemian ekonomicznych, to gdy przyjrzymy się bliżej historii kapitalizmu, zauważymy, że prekarność pracy od zawsze była jego elementem. Zwrot neoliberalny nie przyczynił się więc do powstania niestabilnej pracy, leczy jedynie przywrócił ją do mainstreamu. Dzięki nowym technologiom mógł także nadać jej nowe formy. Najnowszą z nich jest praca platformowa.
Prekariat na rowerach
Dla gospodarki platformowej i tzw. ekonomii na żądanie (czyli takiej, która za pomocą aplikacji dostarcza usługi od razu, jak choćby Uber) charakterystyczna jest tendencja do drastycznego obniżania kosztów pracy. To, co firmy nazywają „optymalizacją”, w rzeczywistości zawsze oznacza pogarszanie się pozycji pracowników.
Optymalizacja kosztów przez firmę wiąże się z tym, że zasady pracy mogą zmienić się z dnia na dzień. Jeszcze w styczniu tego roku, w raporcie wydanym przez Fairwork Polska, dotyczącym pracy na polskich platformach, Pyszne.pl wypadło „najlepiej” spośród ocenianych aplikacji[1]. Autorzy raportu uznali, że prawie w pełni udało jej się spełnić warunki sprawiedliwej pracy. Gdyby jednak raport powstał dziś, to firma musiałaby stracić co najmniej kilka punktów, które wtedy uzyskała.
Firmę doceniono między innymi za umożliwianie kurierom dostępu do hubów, w których można odpocząć i skorzystać z pokoju socjalnego. To już przeszłość. Jako pierwsi dostęp do hubu stracili kurierzy w Krakowie, po tym jak w październiku zeszłego roku w budynku wybuchł pożar. Placówka nie została ponownie uruchomiona, co stanowiło zapowiedź zmian nadchodzących w innych miastach. W tym roku zamknięto także poznański hub, a pod koniec maja swoją działalność zakończył hub w Warszawie.
Zamykanie hubów ma dla kurierów poważne konsekwencje, ponieważ oznacza, że ci nie będą już mogli korzystać z firmowych rowerów. Będą za to musieli ponieść koszty zakupu własnego sprzętu i jego eksploatacji. Co również istotne, firmowe rowery Pyszne.pl były elektryczne, więc stanowiły spore ułatwienie dla kurierów, wykonujących ciężką fizyczną pracę.
„(…) w umowie Pyszne.pl nie gwarantuje kurierom nawet jednej godziny pracy. To nie pracownik jest więc elastyczny, ale korporacja.”
Zamykanie hubów oznacza także cięcia kadr. Na miejscu w hubach pracowali koordynatorzy, którzy są dodatkowym pionem wsparcia administracyjnego dla firmy. W kwietniu pojawił się komunikat, że ci nie będą już opiekować się konkretnymi miastami, lecz całym krajem. Część zmian wprowadzonych przez firmę w ostatnim czasie dotyczy właśnie tych kwestii, którymi dotychczas zajmowali się lokalni koordynatorzy. Kurierzy nie mogą już oddawać innym dostawcom swoich zmian w dniu ich rozpoczęcia, co było dużym ułatwieniem w nagłych sytuacjach. W wyniku nowych reguł znacznie zmniejszy się też pula dodatkowych godzin do wzięcia. A tych ciągle brakuje.
Na swojej stronie internetowej Pyszne.pl zachęca do pracy w firmie elastycznością grafiku i możliwością samodzielnego decydowania o wynagrodzeniu. Kurier musi zadeklarować jedynie 40h dyspozycyjności w miesiącu. „Kiedy twoje potrzeby finansowe rosną, możesz wziąć więcej godzin” – twierdzi firma. Brzmi świetnie. Niestety rzeczywistość jest inna, bo w umowie Pyszne.pl nie gwarantuje kurierom nawet jednej godziny pracy. To nie pracownik jest więc elastyczny, ale korporacja.
Kurierzy w rozmowach mówili, że w praktyce firma przyznaje im znacznie mniej godzin niż wynosi deklarowana przez nich dyspozycyjność. Zmian jest albo mało, albo są krótkie — czasem zaledwie po 2,5 godziny. Mniej godzin przekłada się na niższą wypłatę, co stanowi poważny problem dla kurierów, dla których ta praca jest głównym źródłem dochodu. Jeden z moich rozmówców przez okrojony grafik musiał pożyczać od rodziny pieniądze na zapłacenie rachunków. Gdy kilka tygodni później rozmawialiśmy ponownie, otrzymał już od firmy więcej godzin. Przyznał, że ciężko mu przewidzieć czy w danym miesiącu zarobi wystarczającą ilość pieniędzy. W takich warunkach planowanie jakichkolwiek wydatków jest trudne lub niemożliwe. To nie jest elastyczność – to prekarność.
Za niepewnością wymiaru czasu pracy kryje się też obciążanie pracowników ciągłym poszukiwaniem zarobku. Według badacza prekarności Guya Standinga, w społeczeństwie opartym na elastycznym zatrudnieniu dużo czasu trzeba poświęcić na „pracę dla zatrudnienia” (work for labour), czyli takiej, która nie ma wartości wymiennej, lecz jest potrzebna by w ogóle pracować[2]. Taka praca to choćby poszukiwanie nowych zleceń przez freelancera, a w przypadku kuriera przesiadywanie na czacie, by przejąć od kogoś zmianę. Jak wspominałam wyżej, w Pyszne.pl aby oddać zmianę pisze się o tym na specjalnym czacie i czeka, aż inny dostawca zgłosi się na zastępstwo. To jednak nie takie proste. Jak mówił mi jeden z kurierów, w okresach, gdy pracy jest mało, takie zmiany potrafią znikać w ciągu kilku sekund. Kurier, który chce więcej pracować jest więc zmuszony do ciągłego sprawdzania czatu, żeby przejąć taką zmianę zanim ubiegnie go ktoś inny.
Dlaczego godzin tak często brakuje? Zatrudnionych kurierów jest po prostu za dużo w stosunku do ilości godzin pracy, jaką oferuje firma. To nie efekt błędnej kalkulacji. Platformie po prostu opłaca się utrzymywać nadwyżkę dostawców, bo zapewnia jej to ciągłość dostaw. Ponownie, tam, gdzie firma jest elastyczna, pracownik pozostaje w stanie niepewności.
Oprócz stałej stawki godzinowej, Pyszne.pl zapewniało dotychczas różne dodatki. Kurierzy zgłaszali mi jednak, że stawka bonusu naliczanego od każdego zamówienia nie była podnoszona już tak długo, że zdążyła pochłonąć ją inflacja. Z innych dodatków w całości zrezygnowano. W tym roku kurierzy nie otrzymali choćby bonusu, na który wcześniej mogli liczyć zimą ze względu na warunki pogodowe. Zaprzestano też doliczać dostawcom dodatkowy czas pracy na powrót w sytuacji, gdy na końcu zmiany trafi im się zamówienie daleko od strefy startowej.
Prekarna praca to jednak nie tylko niestałe zarobki i warunki, ale też niepewność samego zatrudnienia. Przejawia się ona choćby w zatrudnianiu pracowników w oparciu o umowy tymczasowe czy przez pośredników. Raport Fairwork docenił Pyszne.pl także za to, że firma zatrudnia swoich pracowników bezpośrednio. Nie jest to do końca prawda. Kurierzy są najpierw zatrudniani przez agencję pracy na okres 18 miesięcy i ewentualnie potem bezpośrednio przez Pyszne.pl. Pracownicy skarżą się, że po tych kilkunastu miesiącach pracy przez agencję, firma nie decyduje się zatrudnić części osób bezpośrednio. Kurier musi sobie więc „zasłużyć” na bezpośrednie zatrudnienie, przepracowując niemal 2 lata, a i tak nie ma pewności, że firma przedłuży z nim umowę.
Zwrot w stronę niestałych form zatrudnienia to część globalnej tendencji do uelastyczniania kapitału, której sprzyja wzrost inwestycji firm w aktywa niematerialne na przestrzeni ostatnich trzech dekad[3]. Gdy firma pozbywa się aktywów materialnych, w postaci budynków i urządzeń (a w przypadku Pyszne także kapitału ludzkiego), to nic już nie trzyma jej w danym miejscu i może w każdym momencie opuścić lokalny rynek. Bezpośredni właściciel Pyszne.pl, Just Eat Takeway.com już kilkukrotnie w swojej historii wycofywał się z operacji w danym kraju, do tej pory kończąc działalność m. in. w Norwegii i Portugalii. Podczas gdy dla firmy takie wyjście nie jest specjalnie obciążające finansowo, to jego cenę płacą pracownicy ekonomicznie zależni od platformy, którzy nagle zostają bez źródła dochodu.
W Pyszne.pl nastąpiła jeszcze jedna zmiana, na którą warto zwrócić uwagę. Mianowicie, do niedawna osoba, która chciała zostać kurierem musiała znać język polski. To wymaganie już nie obowiązuje, co wskazuje na zwrot firmy w kierunku zatrudniania imigrantów. Dla firmy jest to wygodne rozwiązanie, bo jak zauważa choćby wspomniany raport Fairwork, tacy pracownicy są bardziej skłonni do podejmowania prac, które nie wymagają konkretnych kwalifikacji lub doświadczenia[4]. Według przeprowadzonego w Holandii badania nad warunkami życia i pracy migrantów, ci są jeszcze mocniej zależni od swojego pracodawcy ze względu na kwestie takie jak bariera językowa czy nieuregulowany status pobytu[5].
Wyścig na dno
Do tej pory Pyszne.pl wyróżniało się lepszymi warunkami pracy w stosunku do konkurencyjnych platform. Ostatnie decyzje firmy wskazują jednak, że zamiast wyznaczania lepszych standardów dla reszty branży, zaczęło się równanie do dołu. Sądząc po rozmowach, które przeprowadziłam i głosach pojawiających się na forum dla dostawców, kurierzy są zgodni — w Pyszne.pl pracuje się coraz gorzej.
Tendencja do pogarszania warunków pracy jest charakterystyczna dla całej branży i wynika z cyklu życiowego tych firm. Platformy food delivery zaczynają jako startupy, w które na starcie inwestowanych jest bardzo dużo pieniędzy, pochodzących z funduszy venture capital. Ponieważ celem takich inwestycji jest uzyskanie po pewnym okresie zysku ze sprzedaży akcji lub udziałów, na przedsiębiorstwie ciąży presja ze strony inwestorów, by rosnąć tak szybko, jak się da. W tym celu firma na starcie przeznacza ogromne środki na zbudowanie bazy klientów i agresywną walkę z konkurencją[6].
Problem w tym, że dostarczanie jedzenia często nie okazuje się rentownym biznesem i niektórym platformom nawet dekadę zajmuje osiągnięcie jakiegokolwiek zysku, jeśli w ogóle się to udaje. Takie firmy szybko przepalają ogrom pieniędzy, by zbudować pozycję na rynku, a gdy osiągną cel, zaczynają intensywnie poszukiwać sposobów na wyjście na plus. Zmiany są dostrzegane przez klientów, gdy usługa nagle drożeje. Przede wszystkim jednak cierpią na tym pracownicy. To właśnie oni stają się ofiarami poszukiwania rentowności, które zwykle oznacza ograniczanie ich praw.
Jest jeszcze jeden istotny element tej układanki. Ze względu na naturę branży food delivery i sposobu jej finansowania, główną strategią wzrostu stała się agresywna ekspansja poprzez wykupywanie konkurencji. Taki model działania stosował bezpośredni właściciel Pyszne.pl, Just Eat Takeway. W lutym tego roku spółka sama została wykupiona przez holenderski holding inwestycyjny Prosus. Coraz szybsze pogarszanie się warunków pracy w Pyszne.pl zbiegło się w czasie ze zmianą właściciela firmy. Tu zarysowuje się kolejny wymiar współczesnego kapitalizmu, czyli wzrost poziomu utowarowienia spółek. Jak pokazują dane zebrane przez Institute for Mergers, Acquisitions and Alliances, w latach dwutysięcznych nastąpił gwałtowny wzrost fuzji i przejęć firm, zarówno pod względem ilości, jak i wartości transakcji[7].
„Protesty kurierów w Brazylii i innych miejscach na świecie (…) pokazują, że pogarszająca się sytuacja pracowników Pyszne.pl ma charakter globalny i systemowy”
Jak zauważa Guy Standing, ponieważ same firmy są towarami, ich zobowiązania wobec pracowników niewiele znaczą, zważywszy że mogą zostać wykupione z dnia na dzień. Dotychczasowa organizacja pracy przestaje istnieć wraz z pojawieniem się nowego pracodawcy[8].
Choć nie ma pewności, że sytuacja w Pyszne.pl jest związana ze zmianą właściciela, to wiele na to wskazuje. Prosus ma duże udziały w spółce posiadającej Glovo, które we wspomnianym raporcie Fairwork wypadło znacznie gorzej niż Pyszne.pl. Ostatnie zmiany w firmie sugerują, że to raczej Pyszne.pl upodabnia się do Glovo, niż na odwrót. Prosus jest także właścicielem brazylijskiej platformy iFood, której kurierzy w kwietniu strajkowali przeciwko niesprawiedliwym i niebezpiecznym warunkom pracy. Ich żądania zostały w całości odrzucone.
Protesty kurierów w Brazylii i innych miejscach na świecie (strajki odbywały się też m.in. w Wielkiej Brytanii, Indiach, Dubaju i na Cyprze) pokazują, że pogarszająca się sytuacja pracowników Pyszne.pl ma charakter globalny i systemowy. Historia branży pokazuje, że godne warunki pracy nie są w interesie inwestorów. Dlatego tak ważne są regulacje.
Szansą na wzmocnienie pozycji pracowników jest unijna dyrektywa regulująca pracę platformową. Najważniejszą wpisaną w nią zmianą jest ustanowienie domniemania stosunku pracy między pracownikiem a platformą. Niestety, unijne przepisy dają państwom wolną rękę w kwestii ustalenia kryteriów, których spełnienie będzie konieczne, by zaistniał stosunek pracy. Otwiera to drogę dla lobbystów z branży. Państwa członkowskie mają czas na wprowadzenie dyrektywy do prawa krajowego do 2 grudnia 2026 roku. Jak na razie nie wiadomo, w jakim kształcie ma zostać wdrożona w Polsce. Jedno jest pewne – wygrana w walce o jej wprowadzenie w kształcie korzystnym dla pracowników będzie dużym wyzwaniem dla związków zawodowych.
Niestety, choć w Pyszne.pl aktywnie działa związek zawodowy, to jego członkowie twierdzą, że odsetek uzwiązkowienia kurierów w firmie jest niski. Niestabilny charakter pracy platformowej utrudnia organizowanie się pracowników. Jednak nawet w tak niesprzyjających warunkach sprawna organizacja jest możliwa. Udowodnili to brytyjscy kurierzy, którzy do tej pory zorganizowali kilka masowych, ogólnokrajowych strajków, w tym jeden zakończony zwycięstwem. W 2016 roku londyńscy kurierzy Deliveroo zorganizowali protest, który zmusił firmę do porzucenia planów wycofania stałej stawki godzinowej na rzecz płatności od każdego zrealizowanego zamówienia. Istotne znaczenie tego strajku polega nie tylko na sukcesie, jaki odnieśli kurierzy, ale również na tym, że stał się on inspiracją dla innych pracowników. W jego następstwie ruch dostawców jedzenia rozszerzył się na cały kraj oraz inne firmy z branży. Od tego czasu związki zawodowe kurierów powstawały i strajkowały w krajach na całym świecie. Pracownicy odnieśli w tej walce zarówno sukcesy, jak i porażki. Liczy się jednak to, że taki ruch mógł zaistnieć i rozszerzyć się ponad państwowymi granicami. Kurierzy pokazali, że dotyka ich ta sama, transgraniczna niesprawiedliwość, a skuteczne organizowanie się przeciwko niej jest możliwe.
Kinga Skotnicka
Ukończyła studia z kutluroznawstwa na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Działała w krakowskim ruchu lewicowym. Publikowała w prasie teksty m.in. o prawach kobiet i osób queerowych oraz o przemocy wobec kobiet.
[1] Raport Fairwork Polska, Partnerzy Flotowi i Prawa Osób Pracujących w Gospodarce Platformowej, https://fair.work/wp-content/uploads/sites/17/2024/12/202410_Report_Poland-2024_PL-popr-v2.pdf, str.4[dostęp: 19.09.2025].
[2] G. Standing, Prekariat. Nowa niebezpieczna klasa, tłum. K. Czarnecki, P. Kaczmarski, M. Karolak, Warszawa 2014, str. 245-246.
[3] E. Hazan, The rise of intangible capitalism, https://www.mckinsey.com/mgi/media-center/the-rise-of-intangible-capitalism [dostęp: 20.09.2025].
[4] Raport Fairwork Polska, Partnerzy…, str. 15.
[5] J. Cremers, Invisible but not unlimited – migrant workers and their working and living conditionsView article page, „Transfer: European Review of Labour and Research”, 2022, nr. 2(28), doi: 10.1177/10242589221089819.
[6] J. Ball, Deliveroo was the poster child for venture capitalism. It’s not looking so good now, https://www.theguardian.com/commentisfree/2020/may/02/deliveroo-venture-capitalism-food-delivery-business-model [dostęp: 20.09.2025].
M. Elmborg, VC Math Explained To Founders: The High-Stakes Game Of Startup Funding, https://www.forbes.com/sites/melindaelmborg/2024/10/01/vc-math-explained-to-founders-the-high-stakes-game-of-startup-funding/ [dostęp: 20.09.2025].
[7] Dane Institute for Mergers, Acqusitions and Alliances, https://www.shrm.org/content/dam/en/shrm/topics-tools/news/hr-magazine/Screen_Shot_2020-02-27_at_11-56.jpeg [dostęp: 20.09.2025]
[8] G. Standing, dz. cyt., str. 52.
