WSPIERAJ
Menu

Niewidzialna praca, niewidzialne ryzyko zawodowe. Jak oszczędza się na zdrowiu pracownic

Tekst: Zuzanna Antonowicz

W 2025 roku w życie weszły nowe przepisy z zakresu prawa pracy, rozszerzające obowiązkowe badania dla pracowników m.in. o lipidogram, pozwalający ocenić ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Jest to zmiana o tyle istotna, że o konieczności jej wprowadzenia polscy eksperci medycyny pracy mówili już od prawie dziesięciu lat. W 2016 roku wskazywali na potrzebę dostosowania 20-letnich już standardów kontroli zdrowia do zmieniających się warunków – wzrastającego odsetka pracowników chorych przewlekle, starzenia się społeczeństwa czy niedostatecznego finansowania opieki medycznej przez pracodawców. Opieka ta ma na celu nie tylko monitorowanie kondycji pracowników, ale także gromadzenie danych o zmieniających się czynnikach podwyższających ryzyko zapadnięcia na chorobę zawodową, które przez dwie dekady uległy znacznym przekształceniom.

Kilka lat wcześniej, w 2020 roku, ukazała się w Polsce książka dziennikarki i feministki Caroline Criado-Perez pt. „Niewidzialne kobiety. Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn”. Autorka, na bazie szeregu przykładów, dowodzi tezy, że regulacji i planowania niemal każdej sfery życia społecznego dokonuje się na podstawie danych pochodzących z badań, których przedmiotem są głównie mężczyźni, a kluczowym punktem odniesienia – ich potrzeby. Reguła ta znajduje potwierdzenie także w dziedzinie medycyny pracy. Międzynarodowe normy określające ryzyko i choroby zawodowe dostosowane są do sylwetki mężczyzny, podczas gdy kobiece ciało na poszczególne aktywności i substancje reaguje inaczej – często jest na nie wrażliwsze lub inaczej wchłania i magazynuje szkodliwe substancje[1].

Pracownice niewykwalifikowane

Perez wskazuje, że wciąż mamy za mało danych na temat wpływu aktywności zawodowej na kobiece zdrowie – choćby dlatego, że informacje te zaczęto gromadzić stosunkowo niedawno temu, przez co nie mamy wiedzy na temat długofalowego wpływu poszczególnych czynników chorobotwórczych na pracownice. Potwierdzają to także obserwacje socjolożki Annie Thébaud-Mony, prezeski Stowarzyszenia Henri Pézerat, zajmującego się kwestią zdrowia w odniesieniu do pracy i środowiska. Jak badaczka wskazuje na łamach Mediapart, tabele chorób zawodowych stworzono na podstawie męskiego modelu aktywności, przez co i tak już trudny proces stwierdzania choroby zawodowej jest dla pracownic o wiele trudniejszy niż dla pracowników. Jak podaje dziennik, według statystyk francuskiego Ministerstwa Pracy dziewięciu na dziesięciu pracowników narażonych na działanie substancji rakotwórczych to mężczyźni. Grupa badaczy nowotworów zawodowych Giscope 84 podaje te dane w głęboką wątpliwość, zwracając uwagę na „strukturalne trudności w uwidocznieniu narażenia kobiet [na nowotwory – przyp. red]”, związane choćby z niedoborem informacji na temat toksyczności produktów stosowanych w silnie sfeminizowanych sektorach – takich jak sprzątanie czy usługi kosmetyczne – czy niedostatecznie zbadanym wpływem koktajli substancji na pracownice, które muszą z nimi na co dzień obcować. A wpływ ten bywa śmiertelny – jak wskazują badania przeprowadzone właśnie przez Giscope 84[2], wśród kobiet chorych na raka krwi zaobserwowano nadreprezentację osób, które zawodowo zajmowały się sprzątaniem. Uzupełnienie braków w badaniach z obszaru medycyny pracy wśród kobiet nie tylko pozwoliłoby na zwiększenie prewencji i ochronę ludzkiego życia, ale także podniosłoby świadomość na temat konsekwencji podziału pracy.

Jak wskazuje Criado-Perez, „kobiety zatrudnione jako opiekunki i sprzątaczki mogą w ciągu jednej zmiany dźwigać więcej niż robotnik budowlany albo górnik”[3]. Ponieważ zawody sfeminizowane, takie jak opiekunka czy sprzątaczka, często uważa się za zajęcia “niewykwalifikowane”, nie zauważa się również potrzeby egzekwowania dotyczących ich regulacji, w tym norm bezpieczeństwa. Zakłada się, że sprzątaczki, opiekunki do dzieci, osób niepełnosprawnych i starszych wykonują proste i niewymagające czynności, które przychodzą im naturalnie, a więc nie wymagają wiele wysiłku. Wymagają go jednak wyjątkowo dużo – np. opiekunki osób starszych nierzadko muszą każdego dnia podnosić podopiecznych dwukrotnie cięższych od nich samych.

Podobnie jak opiekunki zmuszone są zwykle samodzielnie zdobywać wiedzę na temat mycia, przebierania, podawania leków czy dbania o komfort psychiczny swoich klientów, sprzątaczki są zdane na siebie w zdobywaniu wiedzy niezbędnej do wykonywania zawodu. Same uczą się, czym czyścić określone powierzchnie, jakich narzędzi używać, jakich środków nie łączyć z innymi. Choć rządowe dokumenty dostarczają zasad BHP dla pracy opiekunki czy sprzątaczki (w tym np. limit 12 kg dla masy przedmiotów ręcznie przenoszonych przy pracy stałej i 20 (!) kg przy pracy dorywczej), pracownice, często zatrudniane przez outsourcing, krótkoterminowo i na umowach cywilnoprawnych, zwyczajnie nie zdają sobie sprawy z istnienia takich przepisów, bo nie przechodzą odpowiednich szkoleń – firmy ich nie realizują, a przy zleceniach u osób prywatnych pracownice zdane są na siebie.

Szara strefa BHP

Plasuje to wspomniane zawody w zasadzie w “szarej strefie” BHP, ponieważ przepisy jasno wskazują, iż przed dopuszczeniem do pracy sprzątaczki każda osoba powinna przejść odpowiednie szkolenie. Wśród rządowych zaleceń znajduje się też stwierdzenie, że “zapobiegawczo można wyposażyć pracownika w maseczkę z odpowiednim filtrem”[4]. Można, ale nie trzeba. W końcu pracownic i tak się o tym nie informuje.

Niewiedza pracownic jest wykorzystywana przez pracodawców, bo ci mogą na niej wiele zaoszczędzić. O warunki pracy sprzątaczki zapytałam dwóch kobiet – Marty i Anżeliki. Marta zwróciła szczególną uwagę na fakt, iż przy doborze środków myjących pracodawcy (często klienci prywatni) kierują się kryterium ceny – im niższa, tym lepiej. Marta podjęła się nawet próby sprzedaży nieszkodliwej, biodegradowalnej chemii gospodarczej, jednak ich  koszt, nieco wyższy niż przeciętnie, zniechęcał klientów. Oszczędność na detergentach jest jednak pozorna – jej prawdziwy koszt ponoszą właśnie sprzątaczki, płacąc własnym zdrowiem. I to pomimo tego, że we wspomnianych wskazaniach BHP jest wyraźnie napisane, że “przy sprzątaniu pomieszczeń należy używać tylko takich środków, których właściwości są dobrze znane […]”, a “środki chemiczne sklasyfikowane jako niebezpieczne należy stosować w sposób zgodny z zaleceniami wskazanymi w karcie charakterystyki”.  Ponieważ jednak szkoleń się zwykle nie przeprowadza, pracownice nie znają tych przepisów. Według moich rozmówczyń nikt nie pyta ich także o ważne badania lekarskie. A do braku szkoleń i badań dochodzi jeszcze brak odpowiednich zabezpieczeń. Jak mówi Anżelika:

 “Gdy pracowałam, sprzątając magazyn, musiałam dopraszać się o okulary i maseczki do pracy przy sprzątaniu kurzu za pomocą maszyn wydmuchujących powietrze. Podobnie, gdy przychodzę do klientów prywatnych, muszę przynosić własny sprzęt i środki czystości. Niektórzy próbują sprzątać tylko naturalnymi środkami, na przykład octem, ale przy nim nie da się oddychać. Sprzątałam w bardzo różnych miejscach, także w trakcie pandemii koronawirusa, gdy trzeba było wszystko dezynfekować, i nigdy nikt nie tłumaczył, jak należy to robić – a jeśli coś było nie tak, to trzeba było posprzątać od nowa. Nie myślałam też, że na magazynach aż tak pilnuje się czystości – ale wiedzę, jak ją utrzymać, trzeba zdobywać samodzielnie lub poprzez dzielenie się doświadczeniem z koleżankami z pracy”.

W świetle wspomnianych badań o nadreprezentacji sprzątaczek w grupie chorych na raka krwi jest to wyjątkowo niepokojące – to tak, jakby nie przeprowadzać szkoleń w pracowni rentgenowskiej lub lakierni. Jak mówi Marta, negatywne skutki dla zdrowia, w tym nabyte uczulenia i podrażnienia dróg oddechowych, powodowane są nie tylko przez specjalistyczne, skoncentrowane detergenty, ale także przez “zwykłą domową chemię”. Problemem jest zatem częstotliwość jej użycia bez odpowiedniej ochrony. Marta wskazała, że od częstego używania słabej jakości detergentów nabawiła się nadwrażliwości układu oddechowego  “nawet na zwykły płyn do mycia szyb”.

Do zagrożeń chemicznych dochodzi eksploatacja ciała, szczególnie dotkliwa w zawodach nieuregulowanych pod względem dozwolonej intensywności wysiłku. Lekkie i poręczne sprzęty, np. nowoczesne odkurzacze, są jednak droższe od starszych, cięższych modeli, więc to te drugie są częściej do dyspozycji pracownic. To jest szczególnie istotne dla Anżeliki, która zwróciła uwagę na fakt, że dźwiganie jest niewskazane u kobiet noszących, tak jak ona, spiralę antykoncepcyjną. Przy zbyt dużym wysiłku spirala może się przemieścić i przestać działać. Podporządkowana męskiemu ciału medycyna pracy nie uwzględnia jednak problemów, które go nie dotyczą.

 “Podczas sprzątania mamy dużo ruchu w dość szybkim tempie i w niewygodnych pozycjach – na kuckach czy w pozycji pochylonej. Często też trzeba dźwigać ciężkie rzeczy, np. sprzęt, pościel, śmieci itp., w zależności od rodzaju pomieszczeń jakie sprzątamy – mieszkania prywatne, biura, apartamenty czy hale. Przy dłuższym stażu sprzątania wychodzą problemy z kręgosłupem i stawami. Szczególnie narażone są ręce, ponieważ są ciągle mokre. Stąd bóle dłoni, ale też reszty stawów i kręgosłupa” – mówi Marta. Dodaje, że tempo pracy i presja, by wykonać ją jak najszybciej, bywają przyczyną dużej ilości stresu. Podobnie sytuacje, w których odpowiedzialność za przedmioty zagubione np. przez gości hotelowych czy właścicieli mieszkań spada na sprzątaczkę, którą podejrzewa się o ich wyrzucenie lub kradzież.

Stres na obcasach – o pracy stewardesy

Obciążenie kobiet odpowiedzialnością za dobre samopoczucie innych jest zresztą charakterystyczne dla zawodów sfeminizowanych. Ma ono miejsce także w zawodzie stewardesy, o którym opowiedziała mi Kamila. “Stres jest nieodłączną częścią tej pracy. Konieczność ciągłego monitorowania otoczenia – zwracanie uwagi na wszystkie nieprawidłowości, zachowanie pasażerów, wyczulenie na wszystko, co mogłoby pójść nie tak, wiąże się ze stresem i pracą na wysokich obrotach, czasem przez wiele godzin. Na pewno nie bez konsekwencji dla psychiki są duże skoki adrenaliny, nieuniknione przy wielu startach i lądowaniach. Szczególnie przy lądowaniu, najbardziej ryzykownej i kluczowej części lotu, zwiększa się wydzielanie kortyzolu” – mówi. Zauważa też, że pomimo silnego wpływu tej pracy na samopoczucie, także przez nieregularny sen czy rozregulowany cykl hormonalny, zakazane jest przyjmowanie przez załogę samolotu antydepresantów czy innych leków psychiatrycznych.

Choć europejskie linie lotnicze z reguły oferują szkolenia, to Kamila wskazuje, że o większości możliwych skutków ubocznych pracy stewardesy nie wiedziała przed rekrutacją. “Podczas szkolenia mieliśmy zajęcia na temat zarządzania zmęczeniem i dostaliśmy wskazówki ogólne dotyczące zapobiegania problemom zdrowotnym, ale na pewno najwięcej dowiedziałam się już pracując, na własnym przykładzie lub od koleżanek” – mówi. Zawód stewardesy słynie z nieprzyjaznych wymagań stawianych pracownicom – oczekuje się od nich np. noszenia makijażu i butów na obcasie podczas stresujących i długotrwałych lotów. Choć więc wymagana jest odpowiednia prezencja, według Kamili praca ta nie wpływa na kondycję fizyczną i wygląd pozytywnie – bardzo częstym skutkiem ubocznym częstych lotów jest wypadanie włosów, a suche powietrze na pokładzie przyczynia się do wysuszenia cery i górnych dróg oddechowych. Kontakt z setkami ludzi podróżujących po całym świecie podwyższa ryzyko zetknięcia się z zarazkami, przy czym – jak wskazuje Kamila – samoloty są czyszczone nie częściej niż raz na tydzień, a być może nawet rzadziej. Choć przyczyny tego stanu rzeczy mogą być różne, jedno jest pewne – zwiększenie częstotliwości sprzątania generowałoby dodatkowe koszta.

Najbardziej niebezpieczne w pracy stewardesy jest promieniowanie kosmiczne. Wspomniana już grupa Giscope 84 wskazuje, że czynnikami ryzyka zachorowania na raka piersi są praca nocna, promieniowanie jonizujące i promieniowanie kosmiczne. Stewardesy pracujące na lotach długodystansowych są więc szczególnie narażone na nowotwór piersi, ponieważ w ich pracy krzyżują się wszystkie te czynniki ryzyka. Aby zminimalizować szkody, europejskie prawo nakłada ograniczenia na pracę w liniach lotniczych poprzez kontrolę ilości przyjętego przez załogę samolotu promieniowania kosmicznego (przy czym, jak wskazuje Kamila, nieeuropejskie linie – takie jak Emirates czy Qatar – nie muszą stosować się do tych wytycznych i oczywiście tego nie robią). Ta regulacja posiada jednak szkodliwą dla zatrudnionych lukę, bo nie uwzględnia ich bezpieczeństwa finansowego. Kamila zwróciła uwagę, że podczas pewnego awaryjnego lotu, gdy przez zmianę trasy niespodziewanie podwyższyła się ilość przyjętego promieniowania, załodze zredukowano zaplanowane godziny pracy na kolejnych kilka tygodni, by uniknąć przekroczenia norm. Pracownice zostały więc bez pracy i wystarczającego wynagrodzenia.

 O równouprawnienie w BHP

Przez luki w badaniach, statystyki dotyczące chorób zawodowych rysują obraz zajęć typowo kobiecych jako nieobarczonych ryzykiem i niewymagających większych kwalifikacji – takich, które mógłby wykonywać każdy i które nie zasługują przez to na wysokie wynagrodzenie ani odpowiednią uwagę instytucji i badaczy. Doświadczenia pracownic i badania socjologów pracy pokazują jednak, że wiele kobiet każdego dnia naraża swoje zdrowie, aby wypełnić zawodowe obowiązki. Musimy dostrzec w pracownicach takich samych fachowców, jakich widzimy w mężczyznach – prawnikach, hydraulikach, strażakach czy budowlańcach – i tak samo jak o ich bezpieczeństwo oraz odpowiednie wynagrodzenie, dbać o bezpieczeństwo i wynagradzanie pracy kobiet. Dla ogromnej części kobiet – pracownic – równouprawnienie to nie tylko możliwość głosowania czy studiowania. To także równość w kwestii BHP.

*imię zmienione


[1] Por. Caroline Criado Perez, Niewidzialne kobiety. Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2020.s. 147.

[2] Wszystkie badania Giscope 84, na które się powołuję, są wspomniane w artykule Mélanie Mermoz “Faire reconnaître un cancer professionnel, un combat de plus pour les femmes”, opublikowanym w portalu Mediapart.

[3] Caroline Criado Perez, Niewidzialne kobiety. Jak dane tworzą świat skrojony pod mężczyzn, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2020.s. 145

[4] Bezpieczna praca sprzątaczkiGov.plhttps://www.gov.pl › attachment